Info

You are currently browsing the Zakopane Ski Resort weblog archives for the day 18. November 2010.

November 2010
M T W T F S S
« Oct   Dec »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Archive for 18. November 2010

Aklimatyzacja:

Po rozpakowaniu ruszamy  w trójkę na rekonesans pod  Cheget który jest pierwszym celem aklimatyzacyjnym. Na Cheget idzie krzesło i jest śnieg. Doszliśmy do tablic ostrzegających o strefie przygranicznej i zmieniliśmy kierunek. Druga grupa poszła w przeciwnym kierunku. Wrócili wieczorem i jak się okazało wyszli znacznie wyżej niż my. Następny dzień planujemy wyjście na Cheget oczywiscie skitourowo. Rano za oknem swieży śnieg. Ruszamy z nartami na Czeget w dwóch oddzielnych grupach. Powyżej wyciągów idziemy na lewo od grani głównej po zrobionych śladach. Widoczność słaba, ale mamy dwa gps-y plus robimy kamienne kopczyki. Dochodzimy do nastepnej grani i nią aż na szczyt. Tam rozwiewa się mgła i na 3700m npm widzimy w oddali wielki masyw nad nami- to musi być Elbrus, zastanawiamy się czy to jednak nie za wysoko? W zjezdzie nagrzany snieg czasami się zapada i najlepiej zasuwa Kaziu na snowboardzie. W połowie gęstnieje mgła i wysiadają baterie w obu gps-ch więc wracamy po kopczykach jadąc do samego końca sniegu i ciągle szukając drogi. Jesteśmy gotowi na wyjazd do Beczek. Rano załatwiamy formalności czyli zgłoszenie Służbie Ratowniczej co jest darmowe i rejestracja meldunkowa OVIR na poczcie za 210Rb. Najgorzej jest z wypełnianiem tego druku, bo trzeba cyrylicą. Tracimy cały dzień ale się nie nudzimy. 5.05 ruszamy busem za 30rb od osoby do Azau dolnej bazy kolejki linowej pod Elbrusem. Nie ma dużo chętnych. Za 300rb wyjeżdżamy do stacji Krugozor za 100rb do stacji Mir i ratrakiem za 250rb do beczek gdzie mamy zakwaterowanie na 3700 m npm po 500rb za dobę. Pogoda świetna. Mieszkamy w kontenerze /10miejsc na piętrowych łóżkach /jest kloryferek na  prąd i swiatło, a osobno jadalnia z kuchenką na gaz. Toy toy zawieszony na linach nie dający szans na przyżycie gdyby zawiodły. Zejście i podejście do niego było jeszcze ryzykowniejsze szczególnie jak wieczorem zamarzał  śnieg. Beczki i kontenery zapełnione chętnymi na zdobywanie Elbrusa. Część ludzi spi w namiotach okopanych w śniegu. Pogoda wymarzona choć prognozy mowią o -30st.C  nocą w partiach szczytowych. Powyżej są tylko dwa schroniska:Disel- gdzie nie ma ogrzewania i jest kuchnia gazowa Priut 11 /4157m/ niewiele wyżej, a warunki raczej campingowe w większości są tam rozbite namioty, a  nocą ok.-18st.C. Naprzeciw jest baza Służby Ratowniczej. Widziałem jeszcze namioty pod Skałami Pastuchowa /4690m/,  ale tam trzeba się dobrze obudować śniegiem i podstawa to dobry śpiwor. Powyżej można już liczyć tylko na siebie.Następny pkt. docelowy to przełęcz miedzy wierzchołkami, a potem już  Wierzchołek  Zachodni /5642m/. Na szczycie jest hantla którą można sprawdzić zapas sił. Pomocne są narty, które zostawia się na Skałach Pastuchowa by oszczędzić sobie schodzenia po łatwiejszym już terenie w drodze powrotnej. Ja wziąłem je na szczyt dzieki czemu miałem szybki powrót. Nastepnym razem zabrałbym jednak narty szersze, a nie ze względu na małą wagę  Hagany Race/strzałki/, które mają zbyt małą powierzchnię nośną i łatwo się zapadają. W zjeździe utrudnieniem jest stromizna, nachylenie boczne i wąski tor zjazdu ze wzgledu na potencjalne szczeliny.Trasa do trawersu przed przełęcza była dobrze oznaczona tyczkami. Potem jest już ich znacznie mniej i lepiej znaleźć się tam przy dobrej widoczności. Obowiazkowo trzeba mieć raki i kije. Niektórzy mieli też czekan, uprzęże i śruby lodowe. Najważniejsze są wcześniejsze wyjścia aklimatyzacyjne, więc wyjazd 16 dniowy był optymalny. Spotkaliśmy grupę ratowników z Austrii których wyjazd był 7 dniowy i mieli duże trudności z poruszaniem się w górę mimo widocznych lepszych warunków fizycznych. Wyjazd mieliśmy bardzo udany i kierunek godny polecenia. Oczywiście są to wysokie gory, a my mieliśmy szczęście, że pogoda nam sprzyjała.

|