Zakopane zima

Grzegorz jest zbyt zajęty odsnieżaniem, postanowiłam więc sama zainicjować ten blog. Jak słyszę śnieg pada niemal bez przerwy od tygodni, tymczasem tu gdzie przebywam jest ciepło i susza. Mogę jedynie wspominać te wspaniałe chwile związane z Zakopanem, Tatrami, nartami w zimie i wędrówkami w lecie po szlakach turystycznych a szczególnie do doliny Olczyskiej. Do dzisiaj pamiętam zapach kwiatów i trawy, brzęczącą ciszę przerywaną jedynie śpiewem ptaków, szmerem mijanego strumyka lub szumem świerków kołysanych wiatrem. Zimę tolerowałam wyłącznie z uwagi na narty. To była moja pasja i tak jak dzisiaj gram w golfa, tak kiedyś potrafiłam niezmordowanie ćwiczyć stok Nosala, oczywiście włączając sam wiecznie oblodzony szczyt, bo było szybciej prosto w dół. Czas się liczył, bo wyciąg krzesełkowy otwarty był głównie dla zawodowców, a jedynie niekiedy dla reszty zapaleńców. Moją ulubiona trasa to; na nartach podejście z domu w Jaszczurówce pod las, potem zjazd do pierwszej wyrwirączki, wyciągiem pod las, zjazd do wyciągu krzesełkowego i z samego szczytu Nosala, jego południową stroną do Kuźnic. To ściągałam narty i z miejscówką w kieszeni przeciskałam się do zatłoczonej kolejki, uf. c.d.n.

Leave a Reply